Ten koszmar może się już skończyć! Potrzebujemy Twojej pomocy!

zabieg cerament G, który zakończy leczenie rany po amputacji
Zakończenie: 14 Września 2018
Rezultat zbiórki
Dzięki Wam wydarzyły się dwa cuda. Pierwszym była zbiórka pieniędzy na zabieg cerament G, która zakończyła się bardzo szybko. Byliśmy przeszczęśliwi, gdy zobaczyliśmy, że pasek w całości się zazielenił! Drugi cud to fakt, że rana Łukasza zagoiła się sama, dzięki czemu zabieg nie był potrzebny.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni, ponieważ pieniądze, które udało się zebrać zostaną przeznaczone na oprotezowanie. To wielka radość wiedzieć, że w walce o zdrowie i sprawność syna nie jesteśmy sami!
Rodzice Łukasza
Opis zbiórki
Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli deszcz, musi być też słońce, a jeśli jest choroba, musi być nadzieja. Nadzieja, że ten koszmar się skończy, że nasz syn, mimo że nie jest już w pełni sprawną osobą, jeszcze kiedyś nią będzie, a to kiedyś będzie już niedługo.
4 maja 2005 roku – nasz szczęśliwy dzień. Ten, kiedy na świecie powitaliśmy Łukasza. Co wtedy czuje matka? Wie to pewnie większość kobiet. Ogrom szczęścia, radość, miłość, trochę lęku, czy zrozumiem i zaspokoję wszystkie potrzeby mojego dziecka. I tak trwało nasze szczęście dwa lata.
Zespół nerczycowy – choroba nerek, która całkowicie zmieniła Łukasza. Synek zaczął puchnąć, nawet nie wiem, kiedy. Ciągłe pobyty w szpitalu, leki, sterydy, wszystko to, by pomóc Łukaszowi. Szpital stał się naszym drugim domem. Domem bardzo niechcianym. Jednak co ma zrobić rodzic, którego dziecko tak ciężko choruje? Każdy taki pobyt to trzy, czasem cztery tygodnie spędzone na oddziale. Trzy cztery razy do roku. Patrzysz na swoje dziecko i nie wiesz, dlaczego przytrafiło się to właśnie jemu. Pojawia się żal do losu, przecież wszystko było dobrze, dlaczego nie mogło tak zostać? Chorobę trzeba było zaakceptować, chociaż tak bardzo chciałam ją wypędzić z naszego życia. Jeszcze te ciągłe pobyty w szpitalu, ile może znieść małe dziecko?
Łukasz nie chodzi do szkoły, brak odporności, ciągłe choroby, szpitale, wszystko to sprawiło, że marzenie o kolegach z klasy prysnęło. Czas jednak pokazał, że nie tylko to powinno nas martwić. Był 2 września 2016 roku, Łukasz przyszedł do mnie, skarżąc się na ból stopy na tyle silny, że nie mogliśmy tego zbagatelizować. Pojechaliśmy do szpitala i dopiero tam zaczął się prawdziwy koszmar. Zakrzepica. Amputacja. Kule. Proteza. Wszystkie te słowa spadały na nas niczym cios, próbujący nas przewrócić. Musieliśmy być silni, nie pozwolić, by strach przed stratą nogi odebrał nam siłę do walki o zdrowie syna.
Zaczęliśmy walkę o nogę, nie mogliśmy pozwolić, by została amputowana na wysokości podudzia. Płacz, cierpienie, ból. Lekarze jednak nie widzieli innej możliwości. Modliłam się, by znalazł się specjalista, który powie, że to nie jest konieczne, że ocali nogę Łukasza, że jego niepełnosprawność nie będzie aż tak głęboka. Ktoś tam na górze wysłuchał mnie! Ze szpitala, w którym chcieli Łukaszowi amputować nogę na poziomie podudzia, wręcz uciekliśmy. Znaleźliśmy lekarza w Warszawie, który uratował nogę syna! Amputacja okazała się konieczna, jednak tylko na poziomie przodostopia. To ogromne szczęście, zwłaszcza jeśli jeszcze przed chwilą Łukasz miał stracić prawie całą nogę.
To niestety dopiero początek naszej drogi. Chcemy jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarze. Wyleczyć rany po zabiegu, kupić protezę. Potrzebujemy Twojej pomocy, nie tylko tej finansowej, ale też modlitwy. Musimy jak najszybciej uzbierać pieniądze na zabieg Cerament G. To on pozwoli szybko zagoić się ranom. A to już tylko początek szczęśliwego końca. Łukasz odrzuci kule i będzie chodzić z protezą. To nasze największe marzenie!